Newsy

Depositphotos_230387252_s-2019.jpg

W przestrzeni publicznej pojawiają się pierwsze informacje, że pacjenci zaczynają występować z roszczeniami związanymi z zakażeniem się koronawirusem > kierowane przeciwko lekarzom, przychodniom, czy szpitalom.

Słyszymy przytaczane argumenty, że do zakażenia doszło w czasie wizyty pacjenta w konkretnej placówce medycznej, w czasie udzielania świadczeń zdrowotnych przez konkretnego lekarza. Brzmi to o tyle wiarygodnie, gdy pacjent i jego rodzina jednocześnie przekonują, że pacjent ściśle stosował się do obowiązujących od marca br. zakazów i w zasadzie jedynie w placówce medycznej miał kontakt z większą grupą osób.

Naturalną koleją rzeczy pojawia się więc pytanie, czy w tego rodzaju sytuacji lekarz i placówka medyczna są na przegranej pozycji. Odpowiedź na tak postawione zagadnienie musi wybrzmieć jednoznacznie > przy dochowaniu staranności oraz odpowiedniej argumentacji (w odpowiedzi na żądania) podmioty wykonujące działalność leczniczą nie są automatycznie na straconej pozycji.

podstawy prawne roszczeń

Warunkiem odpowiedzialności jest przypisane winy placówki za powstanie szkody (np. krzywda, cierpienie na skutek zachorowania na COVID-19) > w tym zakresie podstawą odpowiedzialności, wynikającą przede wszystkim z przepisów Kodeksu cywilnego (k.c.), mogą być następujące przepisy:

  • art. 415 k.c. > wobec konkretnego lekarza, np. brak stosowania środków ochrony indywidualnej;
  • art. 416 k.c. > wina organów zarządzających, np. brak zapewnienia osobom zatrudnionym odpowiedniej jakości lub ilości środków ochrony indywidualnej;
  • art. 429 k.c. i 430 k.c. > odpowiedzialność placówki za szkody wyrządzone przez osoby, którym dana placówka powierzyła wykonywanie określonych czynności wobec pacjenta;

kto i co musi udowodnić

Upraszczając rozważania prawne dotyczące taktyki procesowej i zasad postępowania sądowego (z uwagi na wąskie ramy niniejszego artykułu) należy zauważyć, że pierwszą i podstawową kwestią, będzie tutaj problem dowodowy. Placówka medyczna (jako pozwany w takim procesie sądowym) nie powinna bowiem ponosić odpowiedzialności odszkodowawczej za każde zdarzenie, które nastąpiło na skutek wizyty czy leczenia pacjenta, gdyż wiązałoby się to z odpowiedzialnością niemal absolutną.

W razie procesu sądowego to pacjent musi udowodnić przede wszystkim winę placówki i związek między zachowaniem personelu placówki a powstałą szkodą. Tu podnoszone będą zapewne argumenty, że odpowiedzialność wynika z braku stosownych odpowiednich zabezpieczeń przed zakażeniem + nieodpowiedniej postawy personelu w toku udzielania świadczeń.

Konieczne będzie zatem dokonanie oceny ustalenia ewentualnego późniejszego wpływu zachowania pracowników medycznych tzn. praktycznego stosowania wytycznych postępowania w czasie epidemii (lub ich niestosowania) w zakresie przyjętych lub możliwych do przyjęcia sposobów zabezpieczenia pacjentów przed zakażeniem COVID-19. W tym zakresie zachodzić będzie konieczność ustalenia rzeczywistego przebiegu wizyty konkretnego pacjenta oraz zachowania personelu w oparciu m.in. o zeznania świadków, zarówno poszczególnych członków personelu, samego pacjenta, jak i towarzyszących mu osób.

W toku procesu nie powinny zostać pominięte także okoliczności związane ze stanem zdrowia konkretnego pacjenta, związanego np. z przyjmowanymi przez niego lekami, przebytymi chorobami, czy wcześniejszymi obciążeniami organizmu.

Broniąc się przed roszczeniami placówki będą zapewne zmuszone wykazywać, że do zakażenia mogło dojść praktycznie w każdym czasie i miejscu – ciężko będzie udowodnić, że choroba COVID-19 została wywołana u pacjenta przez zachowanie konkretnego lekarza lub innego pracownika medycznego. Taki proces dowodzenia obciążający pacjenta, będzie dodatkowo trudniejszy do przeprowadzenia, jeśli lekarz lub placówka wskaże, że w czasie badania lub zabiegu dochowano należytej staranności w ujęciu prawa cywilnego, np. stosując odpowiednie środki ochrony indywidualnej.

pozorny spokój > domniemania faktyczne

Można byłoby się już w tym miejscu uspokoić, że trudno będzie dowieść, że pacjent zaraził się koronawirusem w konkretnym gabinecie lekarskim lub w konkretnej placówce > nieudowodnienie przesłanek skutkować powinno oddaleniem takiego roszczenia przez sąd.

Jest to jednak spokój pozorny > nie można bowiem stawiać przed pacjentem nierealnego wymagania ścisłego wykazania momentu i drogi przedostania się infekcji do organizmu (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 13 czerwca 2000r., V CKN 34/00).

Sądy w tzw. procesach lekarskich zwykle przyjmują, że nie jest wymagane jednoznaczne ustalenie, że gdyby podjęto zgodne ze wskazaniami wiedzy medycznej i dostępnymi metodami działanie, to szkoda nie wystąpiłaby. Historycznie sądy w sprawach dot. odpowiedzialności placówek medycznych i lekarzy wskazywały m.in. że:

  • nie wymaga się, aby związek przyczynowy między zachowaniem pracowników placówki medycznej a szkodą po stronie pacjenta został ustalony w sposób pewny, gdyż w świetle wiedzy medycznej w większości wypadków można mówić tylko o prawdopodobieństwie wysokiego stopnia (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 17 października 2007 r. II CSK 285/07);
  • nie wymaga się, aby związek przyczynowo – skutkowy pomiędzy wadliwym zastosowaniem określonej procedury medycznej a szkodą miał charakter bezpośredni, przy czym musi zachodzić pomiędzy zawinionym, a więc nieprofesjonalnym i niestarannym zachowaniem pracowników placówki medycznej a szkodą powstałą u pacjenta (wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 21 maja 2018 r., I ACa 1184/17);
  • wystarczające jest ustalenie, że dane zdarzenie (np. wizyta w szpitalu, poradni, gabinecie) pośrednio stworzyło warunki przychylne albo ułatwiło powstanie zdarzenia innego lub nawet szeregu innych zdarzeń, z których ostatnie stało się bezpośrednią przyczyną szkody po stronie pacjenta (wyrok Sądu Apelacyjnego w Szczecinie z dnia 17 czerwca 2009 r., I ACa 771/08);
  • wystarczające może być dowiedzenie, że nakazane działanie znacznie zmniejszyłoby prawdopodobieństwo wystąpienia szkody (wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi z dnia 23 kwietnia 2018 r., I ACa 1074/17).
  • jeżeli lekarz powinien i mógł zrobić więcej, aniżeli przewidują standardy medyczne, to można postawić mu zarzut winy > dla odpowiedzialności lekarza lub zakładu leczniczego za lekarza, wystarczy każdy stopień winy, choćby najmniejszy (wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi z dnia 28 stycznia 2019 r., I ACa 314/18);

W tym miejscu trzeba przytoczyć przepis procedury cywilnej – art. 231 k.p.c.:
„Sąd może uznać za ustalone fakty mające istotne znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy, jeżeli wniosek taki można wyprowadzić z innych ustalonych faktów (domniemanie faktyczne)”.

wina organizacyjna

Sądy wskazywały także, że wystarczające jest wykazanie po stornie podmiotu leczniczego tzw. winy organizacyjnej lub winy anonimowej > gdy . Za przejaw winy organizacyjnej uznawano m.in.:

  • nienależyty stan pomieszczeń placówki służby zdrowia;
  • niewłaściwe zorganizowanie procesu diagnostyki i leczenia, w tym brak przekazywania informacji o stanie zdrowia pacjenta między poszczególnymi jednostkami organizacyjnymi, czy niewłaściwą organizację izby przyjęć;
  • brak zapewnienia bezpiecznych i higienicznych warunków pobytu pacjenta w danej placówce czy izolacji osób zakażonych;
  • brak właściwych reguł współdziałania lekarzy i pozostałego personelu medycznego;
  • brak rzeczywistego nadzoru na nad wykonywanymi przez czynnościami przez personel pomocniczy;

zasady współżycia społecznego

Kolejną argumentacją przy obronie, którą co najmniej należy rozważyć i podnieść w toku procesu jest naruszenie zasad współżycia społecznego (art. 5 k.c.). Powyższy przepis wyraźnie wskazuje, że nie można czynić ze swego prawa użytku, który byłby sprzeczny ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem tego prawa lub zasadami współżycia społecznego.

W związku z powyższym, dokonując analizy konkretnej sytuacji, gdy pacjent domaga się odszkodowania czy zadośćuczynienia od lekarza lub placówki medycznej w związku z tym, że zakaził się koronawirusem w momencie, gdy lekarz udzielał mu świadczeń zdrowotnych – można powołać się w swojej obronie na naruszenie zasad współżycia społecznego.

Krótko mówiąc, warto rozważyć argumentację, że:
– placówka podjęła się leczenia pacjenta, a więc działania dla dobra pacjenta, w celu poprawy stanu jego zdrowia w warunkach epidemii, który sam w sobie rodzi ryzyko zakażenia pacjenta, nawet przy zastosowaniu środków ochronnych;
– pacjent uzyskał pomoc pomimo ryzyka, wymierzonego w lekarza i cały personel medyczny, w dalszej kolejności, także w najbliższych ww. osób, wszystko po to, aby pomóc pacjentowi, poprawić stan jego zdrowia.

W takiej sytuacji, ewentualne ustalenie naszej odpowiedzialności za zakażenie pacjenta orzeczeniem sądowym byłoby niezgodne z zasadami współżycia społecznego (mówiąc potocznie – niesprawiedliwe).

świadomość pacjenta

Jako kolejną formę ograniczenia ryzyka, związanego z ewentualnymi roszczeniami pacjentów, wskazać można na możliwość pobierania od pacjenta specjalnego oświadczenia > przed rozpoczęciem udzielania świadczeń zdrowotnych.

W oświadczeniu tym, pacjent potwierdzi swoją świadomość nadzwyczajnych okoliczności, w szczególności że świadczenie zdrowotne jest udzielane w stanie epidemii, co wiąże się z ryzykiem wystąpienia zakażenia – nawet wówczas, gdy lekarz stosuje konieczne środki ochrony indywidualnej.

Należy w tym miejscu pamiętać o ważnym i koniecznym zastrzeżeniach:

  • żadne, nawet najbardziej rozbudowane oświadczenie, podpisane przez pacjenta nie uchroni nas w 100% przed roszczeniami, związanymi z udzielaniem świadczeń zdrowotnych, a jedynie pozwoli jednak ograniczyć ryzyko skutecznego dochodzenia takich roszczeń;
  • pacjent nie może być „zmuszany” do jego podpisania > przy odmowie podpisu warto odnotować w osobnym dokumencie, że pacjent został poinformowany o treści oświadczenia;

Przykładowy wzór oświadczenia, o którym mowa powyżej, autorzy załączają poniżej

do pobrania tutaj >> ISPOZ oświadczenie pacjenta – leczenie w czasie COVID-19

 

przykazania na czas „zarazy”

  1. stosujmy odpowiednie środki ochrony indywidualnej > jako istniejące techniczne środki wyeliminowania, czy choćby zminimalizowania możliwości zakażenia, w tym rękawiczki, gogle ochronne, fartuchy, przyłbice, odpowiedniej jakości maseczki ochronne, ale także płyny do dezynfekcji, czy płyny antybakteryjne;
  2. dbajmy o właściwy stan sanitarny gabinetu / placówki > konieczność stała dbałość o zachowanie podstawowych wymogów bezpieczeństwa sanitarnego;
  3. rozsądnie organizujmy pracę gabinetu / placówki > w szczególności unikając gromadzenia się większej liczby pacjentów, np. oczekujących na udzielenie świadczenia zdrowotnego;
  4. pobierzmy od pacjenta oświadczenie, iż jest świadomy istnienia stanu epidemii > które załączamy do dokumentacji medycznej.

Mamy nadzieję, że także to opracowanie okaże się przydatne, jednak należy pamiętać, że ma charakter informacyjny i edukacyjny, nie stanowi doradztwa prawnego ani opinii prawnej.

 

Krzysztof Izdebski                Karol Kolankiewicz
adwokat                              adwokat

———-

Krzysztof Izdebski jest adwokatem – członkiem Okręgowej Izby Adwokackiej w Toruniu; absolwent Wydziału Prawa i Administracji UMK w Toruniu; współzałożyciel Instytutu; specjalizuje się w tematyce związanej z prawem medycznym; od 2010r. – Rzecznik Praw Lekarza przy Kujawsko-Pomorskiej Okręgowej Izbie Lekarskiej w Toruniu, gdzie zajmuje się poradnictwem prawnym, skierowanym do lekarzy; prowadzi wykłady z zakresu prawa medycznego, skierowane do lekarzy, lekarzy stażystów oraz szkolenia dla sędziów okręgowego sądu lekarskiego z zakresu procedury stosowanej w postępowaniu przed sądami lekarskimi; autor licznych publikacji z zakresu prawa medycznego m.in. dla Medical Tribune, Manager ZOZ, Meritum, Wydawnictwa Po Dyplomie

Karol Kolankiewicz jest adwokatem – członkiem Pomorskiej Izby Adwokackiej w Gdańsku; współzałożyciel Instytutu; od 2008 roku nieprzerwanie świadczy pomoc prawną dla Okręgowej Izby Lekarskiej w Gdańsku; świadczy także usługi doradztwa prawnego dla podmiotów leczniczych; specjalizuje się w sprawach związanych z prawem medycznym i ochroną danych osobowych, jak również w sprawach karnych, odszkodowawczych oraz związanych z ochroną dóbr osobistych; prowadzi szkolenia z zakresu prawa medycznego, karnego oraz z zakresu ochrony danych medycznych; autor licznych publikacji z zakresu prawa medycznego m.in. dla Pomorskiego Magazynu Lekarskiego, Wydawnictwa Wolters Kluwer Polska, czy Wydawnictwa Wiedza i Praktyka.


attention-303861_640.png

W związku z pojawiającymi się doniesieniami prasowymi o rozwiązywaniu z członkami personelu medycznego (m.in. lekarzami, pielęgniarkami, czy ratownikami medycznymi), umów o pracę w trybie art. 52 Kodeksu pracy (zwolnienia dyscyplinarne) za rzekomą krytykę pracodawcy, polegającą na informowaniu społeczeństwa o występowaniu niedoborów w środkach ochrony indywidualnej, należałoby się zastanowić nad kwestią dopuszczalności takiej krytyki i jej zakresu.

dopuszczalna krytyka 

Nie można zgodzić się z poglądem, że to tylko pracodawca może w sposób krytyczny wypowiadać się o swoich pracownikach. Takie uprawnienia mają również pracownicy, co potwierdzają liczne wyroki SN, w tym wyrok tego Sądu z dnia 7 września 2000 r., I PKN 11/100, który stanowi, że pracownik może otwarcie, krytycznie i we właściwej formie wypowiadać się w sprawach dotyczących organizacji pracy.

zakres krytyki 

Jednakże w tym miejscu należy się zastanowić nad dozwolonym zakresem takiej krytyki. Brak uregulowań prawnych w tym zakresie może nastręczać pewnych trudności przy określaniu norm dopuszczalnej krytyki. Pewne wskazówki w tym obszarze daje nam wcześniej wspomniane orzecznictwo. Z pewnością krytyka ta:

  • nie może obrażać pracodawcy
  • musi się mieścić w dopuszczalnych granicach > odnosić się do ważnego interesu publicznego np. zwrócenie uwagi społeczeństwa i władz na konkretne problemy;
  • musi być proporcjonalna do zakładanego celu, np. uzyskanie pomocy, czy wsparcia
  • powinna w obiektywny sposób znajdować odzwierciedlenie w rzeczywistym stanie faktycznym.

Publiczna krytyka czyniona przez personel medyczny, uwidaczniająca rzeczywiście istniejące problemy organizacyjne pracodawców, polegające m. in. na brakach w środkach ochrony indywidualnej, jest jak najbardziej dopuszczalna, o ile została wypowiedziana w odpowiedniej formie, a co za tym idzie nie może być podstawą do rozwiązania z pracownikiem umowy o pracę.

Tomasz Kozak
radca prawny

 

————–
autor od kilku świadczy pomoc prawną dla Okręgowej Izby Lekarskiej w Olsztynie; członek Okręgowej Izby Radców Prawnych w Olsztynie; lider Instytutu – Specjaliści Prawa Ochrony Zdrowia; od 2017r. wykładowca z zakresu prawa medycznego i prawa pracy oraz z zakresu ochrony danych medycznych; specjalizuje się w sprawach związanych z prawem medycznym, jak również w sprawach cywilnych i z zakresu prawa pracy; od 2018r. pełni funkcję Inspektora Ochrony Danych w kilku podmiotach leczniczych oraz w Okręgowej Izbie Lekarskiej w Olsztynie;



Nieudzielenie pacjentowi pełnej informacji o możliwych alternatywach metodach leczenia stanowi czyn bezprawny, który uzasadnia żądanie zapłaty zadośćuczynienia /art. 4 ust. 1 ustawy z dnia 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta/. Nie ma decydującego znaczenia to, czy na skutek braku powyższej informacji wystąpił skutek np. w postaci uszkodzenia lub rozstroju zdrowia. Nie ma także znaczenia, czy te inne alternatywne metody leczenia były czy nie były refundowane przez NFZ /wyrok Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z dnia 8 marca 2018 r., sygn. I ACa 917/17/.

Obowiązek udzielenia przez lekarza – przed uzyskaniem zgody pacjenta na leczenie – informacji, powinien obejmować nie tylko metody leczenia stosowane w danej konkretnej jednostce, ale również odnosić się do metod stosowanych w innych krajowych ośrodkach medycznych /art. 31 ust. 1 ustawy z dnia 5 grudnia 1996r. o zawodach lekarza i lekarza dentysty/. Jeżeli pacjent kwalifikuje się do zabiegu operacyjnego kilkoma różnymi metodami, to powinien zostać przez lekarza szczegółowo poinformowany o wszystkich konsekwencjach wynikających z zastosowania poszczególnych metod, w tym o stopniu i możliwym zakresie ryzyka powikłań tak, aby mógł w sposób w pełni świadomy uczestniczyć w wyborze najlepszej dla siebie metody /wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 26 lutego 2010 r. sygn.. I ACa 51/10/.

W orzecznictwie sądów powszechnych wskazywano, że jest czymś oczywistym, że pacjent z reguły nie ma pojęcia o zawiłościach diagnozowania i terapii, stąd lekarz powinien uczynić wszystko, by przekonać pacjenta do optymalnej, jego zdaniem, metody medycznej. Zaniechanie przez lekarza wskazanego wyżej obowiązku poinformowania pacjenta pozbawia pacjenta możliwości wyboru i współdecydowania o sposobie leczenia. Ostateczna decyzja powinna zatem należy do pacjenta, który może wybrać metodę mniej inwazyjną lub nawet o zmniejszonej skuteczności terapeutycznej. Wybór ten lekarz ma obowiązek uszanować, nawet jeśli jego zdaniem nie jest on trafny /wyrok SN z dnia 24 września 2015 r., sygn. V CSK 738/14; wyrok SN z dnia 16 maja 2012 r., sygn. akt III CSK 227/11/.

W sytuacji zatem, gdy istnieją alternatywne metody diagnostyczne lub lecznicze, wybór jednej z nich należy do pacjenta. Nieudzielenie pacjentowi ww. informacji, choćby tylko w niepełnym zakresie i w związku z tym przeprowadzenie operacji bez jego uświadomionej zgody, niewątpliwie jest naruszeniem praw pacjenta, które uzasadnia żądanie zapłaty zadośćuczynienia.

Karol Kolankiewicz
adwokat, Prezes Zarządu ISPOZ


od 2008 roku nieprzerwanie świadczy pomoc prawną dla Okręgowej Izby Lekarskiej w Gdańsku; specjalizuje się w sprawach związanych z prawem medycznym i ochroną danych osobowych, jak również w sprawach karnych, odszkodowawczych oraz związanych z ochroną dóbr osobistych; prowadzi szkolenia z zakresu prawa medycznego, karnego oraz z zakresu ochrony danych medycznych;


attention-303861_640.png

W żadnym z przepisów nie przewidziano prawnego obowiązku finansowania czy współfinansowania strat samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej (s.p.z.o.z.) przez jednostki samorządu terytorialnego. Takiej treści orzeczenie w dniu 20 listopada 2019 r. wydał Trybunał Konstytucyjny (sygn. K 4/17) na wniosek Sejmiku Województwa Mazowieckiego.

Trybunał jednoznacznie wskazał, że zobowiązanie jednostki samorządu terytorialnego (będącej organem tworzącym SPZOZ) do pokrycia straty netto, która jest ekonomicznym skutkiem stosowania przepisów powszechnie obowiązujących (art. 59 ust. 2 w związku z art. 55 ust. 1 pkt 6 i art. 61 ustawy z dnia 15 kwietnia 2011 r. o działalności leczniczej) wywołujących obligatoryjne skutki finansowe w zakresie kosztu świadczeń opieki zdrowotnej – bez zapewnienia adekwatnego finansowania – jest niezgodne z Konstytucją RP (art. 167 ust. 4 w związku z art. 166 ust. 2 Konstytucji).

Trybunał dodał, że środki przeznaczone na opiekę zdrowotną gromadzone są w specjalnie utworzonej instytucji centralnej (NFZ), do którego wpływają wszystkie składki płacone przez zobowiązanych w ramach obowiązkowego ubezpieczenia zdrowotnego, zaś za zapewnienie środków publicznych na finansowanie świadczeń opieki zdrowotnej odpowiedzialni są właściwi ministrowie oraz NFZ (art. 14 ustawy z 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych).

Trybunał wykazał, że koszt udzielania świadczeń stale wzrasta na skutek wprowadzania nowych regulacji, głównie podnoszących wynagrodzenie personelu medycznego i poprawy jakości opieki zdrowotnej, zaś akty prawne wprowadzające te zmiany nie zawierają oszacowania kosztów ich wdrożenia i – w konsekwencji – nie pociągają za sobą odpowiedniej weryfikacji kontraktów wiążących NFZ ze świadczeniodawcami.

Trybunał wskazał także na wadliwy sposób rozliczania kontraktów przez NFZ, który nie gwarantuje refundacji wszystkich świadczeń udzielanych przez SPZOZ zgodnie z obowiązującymi je przepisami (tzw. nadwykonania).

Narastające lawinowo zadłużenie w służbie zdrowia dowodzi w ocenie Trybunału, że kolejne ustawy i rozporządzenia, według założeń ustawodawcy wprowadzane w celu poprawy sytuacji pacjentów i personelu medycznego, są aktami stanowionymi bez pokrycia.

                                                                                                                                                     Karol Kolankiewicz

                                                                                                                                                      adwokat, Prezes Zarządu ISPOZ


medicine-3298451_640.jpg

Przypomniał o tym Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych w decyzji z dnia 12 kwietnia 2019r. nr ZSZZS.440.659.2018 dot. przekazania danych o stanie zdrowia w związku z ochroną zdrowia psychicznego, na skutek skargi osoby, co do której małżonek wystąpił do Sądu Rejonowego z wnioskiem o umieszczenie w szpitalu psychiatrycznym bez jej zgody.

Prezes UODO w ww. decyzji odmówił uwzględnienia wniosku Skarżącej, w szczególności w zakresie zakazu udostępniania jej danych osobowych podmiotom nieuprawnionym i wprowadzenia całkowitego zakazu przetwarzania jej danych osobowych. W treści skargi Skarżąca wskazała, że Zespół udostępnił informacje na temat stanu zdrowia, tj. wydał zaświadczenie zawierające jej dane osobowe, jak również informacje z przebiegu badania lekarskiego oraz wnioski lekarskie, osobie do tego  nieuprawnionej, tzn. jej mężowi. Prezes UODO uznał, że zgodne z prawem było udostępnienie orzeczenia lekarza psychiatry mężowi Skarżącej, który był osobą uprawnioną do złożenia wniosku do właściwego sądu o umieszczenie Skarżącej w szpitalu psychiatrycznym bez jej zgody w trybie przewidzianym ww. ustawą o ochronie zdrowia psychicznego.

Z ustalonego stanu faktycznego wynikało, że w lutym 2018 r. Skarżąca została przywieziona do Zespołu przez pogotowie ratunkowe w asyście Policji, gdzie była konsultowana na izbie przyjęć. Z uwagi na brak zaistnienia przesłanek określonych w art. 23 ust. 1 ustawy z dnia 19 sierpnia 1994 r. o ochronie zdrowia psychicznego nie została przyjęta do Zespołu, ponieważ nie wyraziła na to zgody. Zespół wydał jej mężowi  zaświadczenie, że Skarżąca wymaga leczenia psychiatrycznego, w celu wdrożenia procedury o przyjęcie Skarżącej do szpitala psychiatrycznego na jego wniosek. Małżonek Skarżącej wystąpił do Sądu Rejonowego z wnioskiem o umieszczenie Skarżącej w szpitalu psychiatrycznym bez jej zgody.

Prezes UODO w ww. decyzji przypomniał, że przetwarzanie danych szczególnie chronionych, w tym danych o stanie zdrowia (także przed wejściem w życie RODO) było i jest dopuszczalne w sytuacji, gdy przepis szczególny innej ustawy zezwala na przetwarzanie takich danych bez zgody osoby, której dane dotyczą i stwarzał pełne gwarancje ich ochrony. Takim przepisem szczególnym jest art. 29 ust. 1 pkt 1 ustawy z dnia 19 sierpnia 1994 r. o ochronie zdrowia psychicznego. Zgodnie z jego treścią do szpitala psychiatrycznego może być przyjęta bez zgody, osoba chora psychicznie, której dotychczasowe zachowanie wskazuje na to, że nieprzyjęcie do szpitala spowoduje znaczne pogorszenie stanu jej zdrowia psychicznego. Na mocy ust. 2 ww. przepisu o potrzebie przyjęcia do szpitala psychiatrycznego takiej osoby bez jej zgody orzeka sąd opiekuńczy miejsca zamieszkania tej osoby m.in. na wniosek jej małżonka. Do takiego wniosku, dołącza się orzeczenie lekarza psychiatry szczegółowo uzasadniające potrzebę leczenia w szpitalu psychiatrycznym. Orzeczenie lekarz psychiatra wydaje na uzasadnione żądanie osoby lub organu uprawnionego do zgłoszenia wniosku o wszczęcie postępowania (art. 30 ust. 1 ustawy o ochronie zdrowia psychicznego).

Prezes UODO przypomniał, że sformułowany aktualnie w art. 9 ust. 2 RODO katalog okoliczności legalizujących proces przetwarzania danych o stanie zdrowia obejmuje m.in. sytuację, gdy przetwarzanie jest niezbędne do celów profilaktyki zdrowotnej lub medycyny pracy, do oceny zdolności pracownika do pracy, diagnozy medycznej, zapewnienia opieki zdrowotnej lub zabezpieczenia społecznego, leczenia lub zarządzania systemami i usługami opieki zdrowotnej lub zabezpieczenia społecznego na podstawie prawa Unii lub prawa państwa członkowskiego (art. 9 ust. 2 lit. h) RODO) lub też gdy jest niezbędne do wypełnienia obowiązku prawnego ciążącego na administratorze (art. 9 ust. 2 lit. c) RODO).

W uzasadnieniu nadto Prezes UODO wskazał, że Zespół przetwarza dane osobowe Skarżącej zawarte w dokumentacji medycznej, tj. dane identyfikacyjne oraz informacje o stanie zdrowia w celach archiwalnych. Uzasadniając odmowę uwzględnienia wniosku Skarżącej w zakresie całkowitego zakazu przetwarzania jej danych osobowych  Prezes UODO wskazał na przepis art. 24 ust. 1 ustawy z dnia 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta, zgodnie z którym podmiot udzielający świadczeń zdrowotnych jest obowiązany prowadzić, przechowywać i udostępniać dokumentację medyczną w sposób określony w przedmiotowej ustawie oraz w ustawie z dnia 28 kwietnia 2011 r. o systemie informacji w ochronie zdrowia, a także zapewnić ochronę danych zawartych w tej dokumentacji. Stosownie zaś do treści art. 29 ust. 1 ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta dokumentacja medyczna podlega przechowywaniu przez podmiot udzielający świadczeń zdrowotnych przez okres 20 lat od końca roku kalendarzowego, w którym dokonano ostatniego wpisu i przez ten okres żadne dane, nie mogą być z niej usunięte. W myśl bowiem § 4 ust. 3 Rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 9 listopada 2015 r. w sprawie rodzajów, zakresu i wzorów dokumentacji medycznej oraz sposobu jej przetwarzania wpis dokonany w dokumentacji nie może być z niej usunięty, jedynie wówczas, gdy został dokonany błędnie, skreśla się go i zamieszcza adnotację o przyczynie błędu oraz datę i oznaczenie osoby dokonującej adnotacji, zgodnie z § 10 ust. 1 pkt 3.

               Leszek Kubicz                                                              Beata Urbańska

               radca prawny                                                               radca prawny 

 


Leszek Kubicz od wielu lat zajmuje się problematyką prawa medycznego i systemu ochrony zdrowia w Polsce. Odbył aplikację radcowską w latach 2002 – 2005; od marca 2006r. radca prawny, wykonujący zawód w formie własnej kancelarii założonej w kwietniu 2006 r. Autor kilkunastu analiz, komentarzy i wzorów pism z dziedziny prawa medycznego i innych gałęzi prawa. Prowadzi szkolenia zawodowych z problematyki prawa medycznego i wykonywania zawodów medycznych (https://fermus-kubicz.eu/). 



Utworzenie przez pracownika na prywatnym nośniku elektronicznym (pendrive) zbioru poufnych informacji obrazujących aktualne i planowane kontakty handlowe pracodawcy (mające wymierną wartość ekonomiczną), jeżeli nie jest uzasadnione wykonywaniem obowiązków pracowniczych, może stanowić umyślne naruszenie podstawowego obowiązku pracownika dbałości o dobro zakładu pracy i ochrony jego mienia (art. 100 § 2 pkt 4 k.p.) oraz stanowić nieuprawnione wykorzystanie cudzych informacji stanowiących tajemnicę przedsiębiorstwa (art. 11 ust. 1 ustawy z dnia 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji). Na podstawie wyroków Sądu Najwyższego (z dnia 11 września 2014r., sygn. II PK 49/14 oraz z dnia 13 lutego 2019r. sygn. II PK 334/17), stwierdzić można, że za pendrive podłączony do służbowego komputera i zgrania przez pracownika danych pracodawcy grozi mu tzw. „dyscyplinarka”.

Sąd Najwyższy wskazał, że baza klientów i potencjalnych klientów podmiotu gospodarczego stanowi informację handlową o wymiernej wartości ekonomicznej. Jej wartość wynika z tego, że zawiera ona wyselekcjonowane grono podmiotów (kontrahentów), które rzeczywiście uczestniczą w obrocie ściśle określonymi towarami i usługami i które pozostają w stałych kontaktach handlowych z danym przedsiębiorcą oraz podmiotów. Baza taka powstaje latami, jest stale uzupełniana o nowych klientów i usuwa się z niej nieaktualnych. Nie jest to więc zbiór dostępnych powszechnie w Internecie danych teleadresowych firm, ale szczegółowa informacja o rynku zbytu towarów i usług danego przedsiębiorcy i planach jego rozszerzenia, a więc informacja o doniosłym znaczeniu z punktu widzenia prowadzonej działalności gospodarczej.

Wskazano także, że informacja staje się „tajemnicą”, kiedy przedsiębiorca przejawia wolę zachowania jej jako niepoznawalnej dla osób trzecich. Nie traci natomiast swojego charakteru przez to, że wie o niej pewne ograniczone grono osób zobowiązanych do dyskrecji (np. pracownicy przedsiębiorstwa). Pozostanie określonych informacji tajemnicą przedsiębiorstwa wymaga, aby przedsiębiorca podjął działania zmierzające do wyeliminowania możliwości dotarcia do nich osób trzecich w normalnym toku zdarzeń, bez konieczności podejmowania szczególnych starań. Wśród tych działań wymienia się konieczność poinformowania pracownika o poufnym charakterze danej informacji.

Na koniec wskazać trzeba, że pracodawca decydując się na rozwiązanie umowy z pracownikiem – w trybie art. 52 § 1 pkt 1 k.p. – na skutek naruszenia przez niego podstawowych obowiązków pracowniczych, polegających na nieupoważnionym dysponowaniu informacjami, danymi powinien pamiętać, że jest to nadzwyczajny sposób ustania stosunku pracy, który powinien być stosowany wyjątkowo i z ostrożnością. To na pracodawcy ciąży ciężar udowodnienia pracownikowi zarówno bezprawności takiego zachowania, jak przypisania mu winy. Sama bezprawność zachowania pracownika nie wystarcza do przypisania naruszeniu obowiązku pracowniczego ciężkiego charakteru – niezbędny jest znaczny stopień winy pracownika – wina umyślna lub rażące niedbalstwo.

Szerzej na ten temat – zachęcamy do zapoznania się z opinią prawną w zakładce „Baza wiedzy” pod adresem www.ispoz.pl/opinie-prawne.

               Leszek Kubicz                                                                   Beata Urbańska

                radca prawny                                                                    radca prawny 


ISPOZ 2017. Wszystkie prawa zastrzeżone.