Newsy

Depositphotos_230387252_s-2019.jpg

W przestrzeni publicznej pojawiają się pierwsze informacje, że pacjenci zaczynają występować z roszczeniami związanymi z zakażeniem się koronawirusem > kierowane przeciwko lekarzom, przychodniom, czy szpitalom.

Słyszymy przytaczane argumenty, że do zakażenia doszło w czasie wizyty pacjenta w konkretnej placówce medycznej, w czasie udzielania świadczeń zdrowotnych przez konkretnego lekarza. Brzmi to o tyle wiarygodnie, gdy pacjent i jego rodzina jednocześnie przekonują, że pacjent ściśle stosował się do obowiązujących od marca br. zakazów i w zasadzie jedynie w placówce medycznej miał kontakt z większą grupą osób.

Naturalną koleją rzeczy pojawia się więc pytanie, czy w tego rodzaju sytuacji lekarz i placówka medyczna są na przegranej pozycji. Odpowiedź na tak postawione zagadnienie musi wybrzmieć jednoznacznie > przy dochowaniu staranności oraz odpowiedniej argumentacji (w odpowiedzi na żądania) podmioty wykonujące działalność leczniczą nie są automatycznie na straconej pozycji.

podstawy prawne roszczeń

Warunkiem odpowiedzialności jest przypisane winy placówki za powstanie szkody (np. krzywda, cierpienie na skutek zachorowania na COVID-19) > w tym zakresie podstawą odpowiedzialności, wynikającą przede wszystkim z przepisów Kodeksu cywilnego (k.c.), mogą być następujące przepisy:

  • art. 415 k.c. > wobec konkretnego lekarza, np. brak stosowania środków ochrony indywidualnej;
  • art. 416 k.c. > wina organów zarządzających, np. brak zapewnienia osobom zatrudnionym odpowiedniej jakości lub ilości środków ochrony indywidualnej;
  • art. 429 k.c. i 430 k.c. > odpowiedzialność placówki za szkody wyrządzone przez osoby, którym dana placówka powierzyła wykonywanie określonych czynności wobec pacjenta;

kto i co musi udowodnić

Upraszczając rozważania prawne dotyczące taktyki procesowej i zasad postępowania sądowego (z uwagi na wąskie ramy niniejszego artykułu) należy zauważyć, że pierwszą i podstawową kwestią, będzie tutaj problem dowodowy. Placówka medyczna (jako pozwany w takim procesie sądowym) nie powinna bowiem ponosić odpowiedzialności odszkodowawczej za każde zdarzenie, które nastąpiło na skutek wizyty czy leczenia pacjenta, gdyż wiązałoby się to z odpowiedzialnością niemal absolutną.

W razie procesu sądowego to pacjent musi udowodnić przede wszystkim winę placówki i związek między zachowaniem personelu placówki a powstałą szkodą. Tu podnoszone będą zapewne argumenty, że odpowiedzialność wynika z braku stosownych odpowiednich zabezpieczeń przed zakażeniem + nieodpowiedniej postawy personelu w toku udzielania świadczeń.

Konieczne będzie zatem dokonanie oceny ustalenia ewentualnego późniejszego wpływu zachowania pracowników medycznych tzn. praktycznego stosowania wytycznych postępowania w czasie epidemii (lub ich niestosowania) w zakresie przyjętych lub możliwych do przyjęcia sposobów zabezpieczenia pacjentów przed zakażeniem COVID-19. W tym zakresie zachodzić będzie konieczność ustalenia rzeczywistego przebiegu wizyty konkretnego pacjenta oraz zachowania personelu w oparciu m.in. o zeznania świadków, zarówno poszczególnych członków personelu, samego pacjenta, jak i towarzyszących mu osób.

W toku procesu nie powinny zostać pominięte także okoliczności związane ze stanem zdrowia konkretnego pacjenta, związanego np. z przyjmowanymi przez niego lekami, przebytymi chorobami, czy wcześniejszymi obciążeniami organizmu.

Broniąc się przed roszczeniami placówki będą zapewne zmuszone wykazywać, że do zakażenia mogło dojść praktycznie w każdym czasie i miejscu – ciężko będzie udowodnić, że choroba COVID-19 została wywołana u pacjenta przez zachowanie konkretnego lekarza lub innego pracownika medycznego. Taki proces dowodzenia obciążający pacjenta, będzie dodatkowo trudniejszy do przeprowadzenia, jeśli lekarz lub placówka wskaże, że w czasie badania lub zabiegu dochowano należytej staranności w ujęciu prawa cywilnego, np. stosując odpowiednie środki ochrony indywidualnej.

pozorny spokój > domniemania faktyczne

Można byłoby się już w tym miejscu uspokoić, że trudno będzie dowieść, że pacjent zaraził się koronawirusem w konkretnym gabinecie lekarskim lub w konkretnej placówce > nieudowodnienie przesłanek skutkować powinno oddaleniem takiego roszczenia przez sąd.

Jest to jednak spokój pozorny > nie można bowiem stawiać przed pacjentem nierealnego wymagania ścisłego wykazania momentu i drogi przedostania się infekcji do organizmu (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 13 czerwca 2000r., V CKN 34/00).

Sądy w tzw. procesach lekarskich zwykle przyjmują, że nie jest wymagane jednoznaczne ustalenie, że gdyby podjęto zgodne ze wskazaniami wiedzy medycznej i dostępnymi metodami działanie, to szkoda nie wystąpiłaby. Historycznie sądy w sprawach dot. odpowiedzialności placówek medycznych i lekarzy wskazywały m.in. że:

  • nie wymaga się, aby związek przyczynowy między zachowaniem pracowników placówki medycznej a szkodą po stronie pacjenta został ustalony w sposób pewny, gdyż w świetle wiedzy medycznej w większości wypadków można mówić tylko o prawdopodobieństwie wysokiego stopnia (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 17 października 2007 r. II CSK 285/07);
  • nie wymaga się, aby związek przyczynowo – skutkowy pomiędzy wadliwym zastosowaniem określonej procedury medycznej a szkodą miał charakter bezpośredni, przy czym musi zachodzić pomiędzy zawinionym, a więc nieprofesjonalnym i niestarannym zachowaniem pracowników placówki medycznej a szkodą powstałą u pacjenta (wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 21 maja 2018 r., I ACa 1184/17);
  • wystarczające jest ustalenie, że dane zdarzenie (np. wizyta w szpitalu, poradni, gabinecie) pośrednio stworzyło warunki przychylne albo ułatwiło powstanie zdarzenia innego lub nawet szeregu innych zdarzeń, z których ostatnie stało się bezpośrednią przyczyną szkody po stronie pacjenta (wyrok Sądu Apelacyjnego w Szczecinie z dnia 17 czerwca 2009 r., I ACa 771/08);
  • wystarczające może być dowiedzenie, że nakazane działanie znacznie zmniejszyłoby prawdopodobieństwo wystąpienia szkody (wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi z dnia 23 kwietnia 2018 r., I ACa 1074/17).
  • jeżeli lekarz powinien i mógł zrobić więcej, aniżeli przewidują standardy medyczne, to można postawić mu zarzut winy > dla odpowiedzialności lekarza lub zakładu leczniczego za lekarza, wystarczy każdy stopień winy, choćby najmniejszy (wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi z dnia 28 stycznia 2019 r., I ACa 314/18);

W tym miejscu trzeba przytoczyć przepis procedury cywilnej – art. 231 k.p.c.:
„Sąd może uznać za ustalone fakty mające istotne znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy, jeżeli wniosek taki można wyprowadzić z innych ustalonych faktów (domniemanie faktyczne)”.

wina organizacyjna

Sądy wskazywały także, że wystarczające jest wykazanie po stornie podmiotu leczniczego tzw. winy organizacyjnej lub winy anonimowej > gdy . Za przejaw winy organizacyjnej uznawano m.in.:

  • nienależyty stan pomieszczeń placówki służby zdrowia;
  • niewłaściwe zorganizowanie procesu diagnostyki i leczenia, w tym brak przekazywania informacji o stanie zdrowia pacjenta między poszczególnymi jednostkami organizacyjnymi, czy niewłaściwą organizację izby przyjęć;
  • brak zapewnienia bezpiecznych i higienicznych warunków pobytu pacjenta w danej placówce czy izolacji osób zakażonych;
  • brak właściwych reguł współdziałania lekarzy i pozostałego personelu medycznego;
  • brak rzeczywistego nadzoru na nad wykonywanymi przez czynnościami przez personel pomocniczy;

zasady współżycia społecznego

Kolejną argumentacją przy obronie, którą co najmniej należy rozważyć i podnieść w toku procesu jest naruszenie zasad współżycia społecznego (art. 5 k.c.). Powyższy przepis wyraźnie wskazuje, że nie można czynić ze swego prawa użytku, który byłby sprzeczny ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem tego prawa lub zasadami współżycia społecznego.

W związku z powyższym, dokonując analizy konkretnej sytuacji, gdy pacjent domaga się odszkodowania czy zadośćuczynienia od lekarza lub placówki medycznej w związku z tym, że zakaził się koronawirusem w momencie, gdy lekarz udzielał mu świadczeń zdrowotnych – można powołać się w swojej obronie na naruszenie zasad współżycia społecznego.

Krótko mówiąc, warto rozważyć argumentację, że:
– placówka podjęła się leczenia pacjenta, a więc działania dla dobra pacjenta, w celu poprawy stanu jego zdrowia w warunkach epidemii, który sam w sobie rodzi ryzyko zakażenia pacjenta, nawet przy zastosowaniu środków ochronnych;
– pacjent uzyskał pomoc pomimo ryzyka, wymierzonego w lekarza i cały personel medyczny, w dalszej kolejności, także w najbliższych ww. osób, wszystko po to, aby pomóc pacjentowi, poprawić stan jego zdrowia.

W takiej sytuacji, ewentualne ustalenie naszej odpowiedzialności za zakażenie pacjenta orzeczeniem sądowym byłoby niezgodne z zasadami współżycia społecznego (mówiąc potocznie – niesprawiedliwe).

świadomość pacjenta

Jako kolejną formę ograniczenia ryzyka, związanego z ewentualnymi roszczeniami pacjentów, wskazać można na możliwość pobierania od pacjenta specjalnego oświadczenia > przed rozpoczęciem udzielania świadczeń zdrowotnych.

W oświadczeniu tym, pacjent potwierdzi swoją świadomość nadzwyczajnych okoliczności, w szczególności że świadczenie zdrowotne jest udzielane w stanie epidemii, co wiąże się z ryzykiem wystąpienia zakażenia – nawet wówczas, gdy lekarz stosuje konieczne środki ochrony indywidualnej.

Należy w tym miejscu pamiętać o ważnym i koniecznym zastrzeżeniach:

  • żadne, nawet najbardziej rozbudowane oświadczenie, podpisane przez pacjenta nie uchroni nas w 100% przed roszczeniami, związanymi z udzielaniem świadczeń zdrowotnych, a jedynie pozwoli jednak ograniczyć ryzyko skutecznego dochodzenia takich roszczeń;
  • pacjent nie może być „zmuszany” do jego podpisania > przy odmowie podpisu warto odnotować w osobnym dokumencie, że pacjent został poinformowany o treści oświadczenia;

Przykładowy wzór oświadczenia, o którym mowa powyżej, autorzy załączają poniżej

do pobrania tutaj >> ISPOZ oświadczenie pacjenta – leczenie w czasie COVID-19

 

przykazania na czas „zarazy”

  1. stosujmy odpowiednie środki ochrony indywidualnej > jako istniejące techniczne środki wyeliminowania, czy choćby zminimalizowania możliwości zakażenia, w tym rękawiczki, gogle ochronne, fartuchy, przyłbice, odpowiedniej jakości maseczki ochronne, ale także płyny do dezynfekcji, czy płyny antybakteryjne;
  2. dbajmy o właściwy stan sanitarny gabinetu / placówki > konieczność stała dbałość o zachowanie podstawowych wymogów bezpieczeństwa sanitarnego;
  3. rozsądnie organizujmy pracę gabinetu / placówki > w szczególności unikając gromadzenia się większej liczby pacjentów, np. oczekujących na udzielenie świadczenia zdrowotnego;
  4. pobierzmy od pacjenta oświadczenie, iż jest świadomy istnienia stanu epidemii > które załączamy do dokumentacji medycznej.

Mamy nadzieję, że także to opracowanie okaże się przydatne, jednak należy pamiętać, że ma charakter informacyjny i edukacyjny, nie stanowi doradztwa prawnego ani opinii prawnej.

 

Krzysztof Izdebski                Karol Kolankiewicz
adwokat                              adwokat

———-

Krzysztof Izdebski jest adwokatem – członkiem Okręgowej Izby Adwokackiej w Toruniu; absolwent Wydziału Prawa i Administracji UMK w Toruniu; współzałożyciel Instytutu; specjalizuje się w tematyce związanej z prawem medycznym; od 2010r. – Rzecznik Praw Lekarza przy Kujawsko-Pomorskiej Okręgowej Izbie Lekarskiej w Toruniu, gdzie zajmuje się poradnictwem prawnym, skierowanym do lekarzy; prowadzi wykłady z zakresu prawa medycznego, skierowane do lekarzy, lekarzy stażystów oraz szkolenia dla sędziów okręgowego sądu lekarskiego z zakresu procedury stosowanej w postępowaniu przed sądami lekarskimi; autor licznych publikacji z zakresu prawa medycznego m.in. dla Medical Tribune, Manager ZOZ, Meritum, Wydawnictwa Po Dyplomie

Karol Kolankiewicz jest adwokatem – członkiem Pomorskiej Izby Adwokackiej w Gdańsku; współzałożyciel Instytutu; od 2008 roku nieprzerwanie świadczy pomoc prawną dla Okręgowej Izby Lekarskiej w Gdańsku; świadczy także usługi doradztwa prawnego dla podmiotów leczniczych; specjalizuje się w sprawach związanych z prawem medycznym i ochroną danych osobowych, jak również w sprawach karnych, odszkodowawczych oraz związanych z ochroną dóbr osobistych; prowadzi szkolenia z zakresu prawa medycznego, karnego oraz z zakresu ochrony danych medycznych; autor licznych publikacji z zakresu prawa medycznego m.in. dla Pomorskiego Magazynu Lekarskiego, Wydawnictwa Wolters Kluwer Polska, czy Wydawnictwa Wiedza i Praktyka.


heart-health-1-1200x744.jpg

Otrzymujemy z różnych miejsc w kraju informacje o wprowadzaniu „zakazu pracy” w innych podmiotach leczniczych. Zwykle odbywa się to w formie zarządzenia czy komunikatu dyrektora danej placówki, pojawiły się nawet nakazy szczegółowego „raportowania” o pracy w innych placówkach medycznych, w tym o każdym kontakcie z osobą podejrzewaną o zakażenie. Jako uzasadnienie wskazuje się chęć ograniczenia ryzyka transmisji COVID-19 w kontekście „zaleceń” Ministra Zdrowia z dnia 25 marca 2020 r.
Nie ma uzasadnienia prawnego do wprowadzenia takich zakazów pracy w odniesieniu do personelu medycznego, niezależnie od formy zatrudnienia, w tym w oparciu o umowę o pracę jak również na podstawie umowy cywilnoprawnej, czy współpracy z osobą prowadząca działalność leczniczą jako przedsiębiorca.
Za niedopuszczalną należy uznać sytuację, w której dyrekcja podmiotu leczniczego, jednostronnie – bez porozumienia ze stroną zawartej umowy – wprowadza regulacje, których wypełnienie rodzi daleko idące konsekwencje nie tylko dla tej strony, ale również innego podmiotu, na rzecz którego strona tej umowy świadczy pracę.

Poniżej przedstawiamy analizę prawną w kontekście konkretnych form współpracy.


attention-303861_640.png

W związku z pojawiającymi się doniesieniami prasowymi o rozwiązywaniu z członkami personelu medycznego (m.in. lekarzami, pielęgniarkami, czy ratownikami medycznymi), umów o pracę w trybie art. 52 Kodeksu pracy (zwolnienia dyscyplinarne) za rzekomą krytykę pracodawcy, polegającą na informowaniu społeczeństwa o występowaniu niedoborów w środkach ochrony indywidualnej, należałoby się zastanowić nad kwestią dopuszczalności takiej krytyki i jej zakresu.

dopuszczalna krytyka 

Nie można zgodzić się z poglądem, że to tylko pracodawca może w sposób krytyczny wypowiadać się o swoich pracownikach. Takie uprawnienia mają również pracownicy, co potwierdzają liczne wyroki SN, w tym wyrok tego Sądu z dnia 7 września 2000 r., I PKN 11/100, który stanowi, że pracownik może otwarcie, krytycznie i we właściwej formie wypowiadać się w sprawach dotyczących organizacji pracy.

zakres krytyki 

Jednakże w tym miejscu należy się zastanowić nad dozwolonym zakresem takiej krytyki. Brak uregulowań prawnych w tym zakresie może nastręczać pewnych trudności przy określaniu norm dopuszczalnej krytyki. Pewne wskazówki w tym obszarze daje nam wcześniej wspomniane orzecznictwo. Z pewnością krytyka ta:

  • nie może obrażać pracodawcy
  • musi się mieścić w dopuszczalnych granicach > odnosić się do ważnego interesu publicznego np. zwrócenie uwagi społeczeństwa i władz na konkretne problemy;
  • musi być proporcjonalna do zakładanego celu, np. uzyskanie pomocy, czy wsparcia
  • powinna w obiektywny sposób znajdować odzwierciedlenie w rzeczywistym stanie faktycznym.

Publiczna krytyka czyniona przez personel medyczny, uwidaczniająca rzeczywiście istniejące problemy organizacyjne pracodawców, polegające m. in. na brakach w środkach ochrony indywidualnej, jest jak najbardziej dopuszczalna, o ile została wypowiedziana w odpowiedniej formie, a co za tym idzie nie może być podstawą do rozwiązania z pracownikiem umowy o pracę.

Tomasz Kozak
radca prawny

 

————–
autor od kilku świadczy pomoc prawną dla Okręgowej Izby Lekarskiej w Olsztynie; członek Okręgowej Izby Radców Prawnych w Olsztynie; lider Instytutu – Specjaliści Prawa Ochrony Zdrowia; od 2017r. wykładowca z zakresu prawa medycznego i prawa pracy oraz z zakresu ochrony danych medycznych; specjalizuje się w sprawach związanych z prawem medycznym, jak również w sprawach cywilnych i z zakresu prawa pracy; od 2018r. pełni funkcję Inspektora Ochrony Danych w kilku podmiotach leczniczych oraz w Okręgowej Izbie Lekarskiej w Olsztynie;


shutterstock_220544206-1200x797.jpg

Nieudzielenie pacjentowi pełnej informacji o możliwych alternatywach metodach leczenia stanowi czyn bezprawny, który uzasadnia żądanie zapłaty zadośćuczynienia /art. 4 ust. 1 ustawy z dnia 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta/. Nie ma decydującego znaczenia to, czy na skutek braku powyższej informacji wystąpił skutek np. w postaci uszkodzenia lub rozstroju zdrowia. Nie ma także znaczenia, czy te inne alternatywne metody leczenia były czy nie były refundowane przez NFZ /wyrok Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z dnia 8 marca 2018 r., sygn. I ACa 917/17/.

Obowiązek udzielenia przez lekarza – przed uzyskaniem zgody pacjenta na leczenie – informacji, powinien obejmować nie tylko metody leczenia stosowane w danej konkretnej jednostce, ale również odnosić się do metod stosowanych w innych krajowych ośrodkach medycznych /art. 31 ust. 1 ustawy z dnia 5 grudnia 1996r. o zawodach lekarza i lekarza dentysty/. Jeżeli pacjent kwalifikuje się do zabiegu operacyjnego kilkoma różnymi metodami, to powinien zostać przez lekarza szczegółowo poinformowany o wszystkich konsekwencjach wynikających z zastosowania poszczególnych metod, w tym o stopniu i możliwym zakresie ryzyka powikłań tak, aby mógł w sposób w pełni świadomy uczestniczyć w wyborze najlepszej dla siebie metody /wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 26 lutego 2010 r. sygn.. I ACa 51/10/.

W orzecznictwie sądów powszechnych wskazywano, że jest czymś oczywistym, że pacjent z reguły nie ma pojęcia o zawiłościach diagnozowania i terapii, stąd lekarz powinien uczynić wszystko, by przekonać pacjenta do optymalnej, jego zdaniem, metody medycznej. Zaniechanie przez lekarza wskazanego wyżej obowiązku poinformowania pacjenta pozbawia pacjenta możliwości wyboru i współdecydowania o sposobie leczenia. Ostateczna decyzja powinna zatem należy do pacjenta, który może wybrać metodę mniej inwazyjną lub nawet o zmniejszonej skuteczności terapeutycznej. Wybór ten lekarz ma obowiązek uszanować, nawet jeśli jego zdaniem nie jest on trafny /wyrok SN z dnia 24 września 2015 r., sygn. V CSK 738/14; wyrok SN z dnia 16 maja 2012 r., sygn. akt III CSK 227/11/.

W sytuacji zatem, gdy istnieją alternatywne metody diagnostyczne lub lecznicze, wybór jednej z nich należy do pacjenta. Nieudzielenie pacjentowi ww. informacji, choćby tylko w niepełnym zakresie i w związku z tym przeprowadzenie operacji bez jego uświadomionej zgody, niewątpliwie jest naruszeniem praw pacjenta, które uzasadnia żądanie zapłaty zadośćuczynienia.

Karol Kolankiewicz
adwokat, Prezes Zarządu ISPOZ


od 2008 roku nieprzerwanie świadczy pomoc prawną dla Okręgowej Izby Lekarskiej w Gdańsku; specjalizuje się w sprawach związanych z prawem medycznym i ochroną danych osobowych, jak również w sprawach karnych, odszkodowawczych oraz związanych z ochroną dóbr osobistych; prowadzi szkolenia z zakresu prawa medycznego, karnego oraz z zakresu ochrony danych medycznych;


detective-1424831_640.png

Kamery i inne urządzenia rejestrujące nasz wizerunek, głos i śledzące np. trasę przemieszczania się otaczają nas ze wszystkich stron. Powszechne ich użycie powoduje, że zmniejsza się w sposób znaczny i w szybkim tempie nasze poczucie intymności i często możemy odbierać to jako naruszenie pewnej bariery prywatności i upublicznienie sfery zarezerwowanej tylko do relacji osobistych, a nawet poufnych.

Monitoring jest bardzo inwazyjną formą przetwarzania danych osobowych, dlatego też stosowanie urządzeń rejestrujących obraz i dźwięk obwarowane jest przepisami, które mają chronić nas przed nadmierną ingerencją w obszar naszej intymności i prywatności. Regulują to przepisy ogólne (RODO) i prawo krajowe. Na ten temat zostały wydane m.in. wytyczne Europejskiej Rady Ochrony Danych (EROD), jak również wyjaśnienia Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych.

Miejscem, gdzie sfera prywatności powinna podlegać najściślejszej ochronie są placówki, w których realizowane są usługi zdrowotne. Dla kierowników podmiotów udzielających świadczeń opieki zdrowotnej, którzy w dominującej większości są również administratorami danych osobowych, niezwykle istotna jest odpowiedź na pytanie, jak wykorzystywać monitoring wizyjny zgodnie z prawem.

Pomocny w tym względzie może być wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 13.09.2019 r. sygn. VII SA/Wa 1545/19.  Orzeczenie to wyraźnie definiuje termin „zbiorowe prawa pacjentów” i wskazuje potencjalne zachowania lub zaniechania, które mogą stanowić o zakwalifikowaniu sposobu postępowania, jako praktyki naruszającej zbiorowe prawa pacjentów. Sąd podzielił zdanie Rzecznika Praw Pacjenta (RPP) i uznał za niedopuszczalne praktyki polegające na udzielaniu świadczeń zdrowotnych w salach operacyjnych i zabiegowych, na których zainstalowane są urządzenia monitoringu wizyjnego (kamery), bez informowania o tym fakcie pacjentów i pobierania od nich zgody na monitorowanie. Sąd uznała takie praktyki za naruszające zbiorowe prawo pacjentów do poszanowania intymności i godności.

Co istotnego wynika z tego orzeczenia dla zarządzających placówkami medycznymi?

Po pierwsze, Sąd  określił zakres znaczeniowy terminu „zbiorowe prawa pacjentów”. Do tej pory występował istotny kłopot interpretacyjny, jak rozumieć to pojęcie.  Wobec braku definicji legalnej
i przy zastrzeżeniu przepisu ustawy z dnia 6 listopada 2008r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta zawartym w art. 53 ust. 1 zd. 2. iż: „Nie jest zbiorowym prawem pacjentów suma praw indywidualnych”, w uzasadnieniu wyroku wywiedziono, że: „Ustawodawca objął ochroną prawa aktualnych i potencjalnych pacjentów, traktowanych jako zbiorowość, ustanawiając tym samym odrębny przedmiot ochrony, niezależny od indywidualnych praw podmiotowych”. To istotna konkluzja mogąca mieć znaczenie dla kierunku orzecznictwa w zakresie ochrony zbiorowych praw pacjentów.
W tym konkretnym przypadku uznano, że objęcie monitoringiem wszystkich pacjentów, którym udzielano świadczeń w salach operacyjnych i zabiegowych, gdzie stosowano monitoring, bez pobierania zgody od pacjentów w tym zakresie, a nawet bez informowania ich o tym, stanowi naruszenie prawa do intymności „nieoznaczonej z góry większej liczby pacjentów”.

Po drugie, w przedmiotowym orzeczeniu wskazano praktyczne przesłanki jakie muszą charakteryzować przyjętą w podmiocie leczniczym praktykę, aby można było ją zakwalifikować jako postępowanie naruszające zbiorowe prawa pacjentów. Postępowanie to musi być bezprawne (sprzeczne z prawem) oraz zorganizowane, a nadto cechować je powinna powtarzalność, wskazująca na stałość przyjętej metody postępowania (nie może ono być incydentalne). Bez trudu można wykazać, że opisane wyżej stosowanie monitoringu spełniało te kryteria. Bezprawność – nawet niezamierzona – skutkująca naruszeniem prawa pacjentów do intymności, działanie zorganizowane wyrażające się
w zaplanowaniu, zainstalowaniu i funkcjonowaniu systemu monitoringu w określonym czasie, czyli powtarzalne, mające znamiona procesu stałego – to cechy postępowania podmiotu leczniczego pozwalające uznać, że stosowane praktyka narusza zbiorowe prawa pacjentów.

Po trzecie, na kanwie tego orzeczenia można określić warunki zgodnego z prawem stosowania monitoringu w pomieszczeniach podmiotów wykonujących działalność leczniczą. Co do zasady, możliwość  stosowania kamer została dopuszczona w pomieszczeniach wskazanych w przepisach rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 26 marca 2019 r. w sprawie szczegółowych wymagań, jakim powinny odpowiadać pomieszczenia i urządzenia podmiotu wykonującego działalność leczniczą
i są to pomieszczenia:

– zespołu porodowego,

– oddziału dziecięcego,

– oddziału psychiatrycznego,

– stacji dializ.

Ponadto rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 16 grudnia 2016 r. w sprawie standardu organizacyjnego opieki zdrowotnej w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii dopuszcza możliwość obserwacji bezpośredniej przy użyciu kamer na:

– oddziałach  anestezjologii i intensywnej terapii,

– oddziałach anestezjologii.

To są w zasadzie wszystkie pomieszczenia, w których udzielane są świadczenia zdrowotne, w jakich przepisy dopuszczają stosowanie kamer.

Oczywistym jest, że o stosowanym monitoringu należy powiadomić wszystkich, którzy mogą znaleźć się w strefie jego oddziaływania. Co istotne, informacja nie może ograniczać się tylko do ikon (piktogramów) ale powinna być widoczna, czytelna, napisana językiem prostym, zrozumiałym
i zawierać najważniejsze dane: kto jest administratorem danych, cel monitoringu, jego zasięg i odesłanie – informację o miejscu lub sposobie uzyskania wszelkich szczegółowych informacji w tym zakresie.

W regulacjach wewnętrznych administratorzy danych winni opisać system działania monitoringu, jego cel, zasięg, sposób i zakres rejestracji danych, czas przechowywania zapisu, osoby upoważnione do dostępu do tych danych itp.

Na marginesie należy zaznaczyć, że nie budzi wątpliwości zasadność stosowania monitoringu w ciągach komunikacyjnych, czy innych ogólnodostępnych obszarach np. wejście, recepcja. Przepisy pozwalają na takie wykorzystanie tej technologii, która w miejscach ogólnodostępnych, nie tylko nie narusza praw pacjentów ale może znacząco poprawić bezpieczeństwo personelu i pacjentów.

 

                                                                                         Anna Karkut

                                                                                             menedżer jednostek opieki zdrowotnej, prawnik

                                                                                              lider Instytutu – Specjaliści Prawa Ochrony Zdrowia


attention-303861_640.png

W żadnym z przepisów nie przewidziano prawnego obowiązku finansowania czy współfinansowania strat samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej (s.p.z.o.z.) przez jednostki samorządu terytorialnego. Takiej treści orzeczenie w dniu 20 listopada 2019 r. wydał Trybunał Konstytucyjny (sygn. K 4/17) na wniosek Sejmiku Województwa Mazowieckiego.

Trybunał jednoznacznie wskazał, że zobowiązanie jednostki samorządu terytorialnego (będącej organem tworzącym SPZOZ) do pokrycia straty netto, która jest ekonomicznym skutkiem stosowania przepisów powszechnie obowiązujących (art. 59 ust. 2 w związku z art. 55 ust. 1 pkt 6 i art. 61 ustawy z dnia 15 kwietnia 2011 r. o działalności leczniczej) wywołujących obligatoryjne skutki finansowe w zakresie kosztu świadczeń opieki zdrowotnej – bez zapewnienia adekwatnego finansowania – jest niezgodne z Konstytucją RP (art. 167 ust. 4 w związku z art. 166 ust. 2 Konstytucji).

Trybunał dodał, że środki przeznaczone na opiekę zdrowotną gromadzone są w specjalnie utworzonej instytucji centralnej (NFZ), do którego wpływają wszystkie składki płacone przez zobowiązanych w ramach obowiązkowego ubezpieczenia zdrowotnego, zaś za zapewnienie środków publicznych na finansowanie świadczeń opieki zdrowotnej odpowiedzialni są właściwi ministrowie oraz NFZ (art. 14 ustawy z 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych).

Trybunał wykazał, że koszt udzielania świadczeń stale wzrasta na skutek wprowadzania nowych regulacji, głównie podnoszących wynagrodzenie personelu medycznego i poprawy jakości opieki zdrowotnej, zaś akty prawne wprowadzające te zmiany nie zawierają oszacowania kosztów ich wdrożenia i – w konsekwencji – nie pociągają za sobą odpowiedniej weryfikacji kontraktów wiążących NFZ ze świadczeniodawcami.

Trybunał wskazał także na wadliwy sposób rozliczania kontraktów przez NFZ, który nie gwarantuje refundacji wszystkich świadczeń udzielanych przez SPZOZ zgodnie z obowiązującymi je przepisami (tzw. nadwykonania).

Narastające lawinowo zadłużenie w służbie zdrowia dowodzi w ocenie Trybunału, że kolejne ustawy i rozporządzenia, według założeń ustawodawcy wprowadzane w celu poprawy sytuacji pacjentów i personelu medycznego, są aktami stanowionymi bez pokrycia.

                                                                                                                                                     Karol Kolankiewicz

                                                                                                                                                      adwokat, Prezes Zarządu ISPOZ


ISPOZ 2017. Wszystkie prawa zastrzeżone.